Teatr Słowacki w Krakowie
EN | PL
Zemsta
Genius Loci
Z_biegiem lat_z_biegiem_dni
szklanepaciorki
dom_dzwieku
Teatr w Krakowie. Prolog
Wyzwolenie
Plastiki
In Dreams
Strona główna Aktualne spektakle Archiwum spektakli
 
Aktualności Repertuar Spektakle Zespół Teatr Galeria Bilety

Archiwum spektakli

Obsady premierowe przedstawień po 1945 roku

Ewa Lachnit

Madame - (gościnnie na Scenie w Bramie)

reżyseria: Ewa Lachnit

Sztuka „Madame” powstała w 2009 roku, w setną rocznicę śmierci Heleny Modrzejewskiej.

18 października o godz. 19.00 odbędzie się uroczysty spektakl z okazji 170 rocznicy urodzin Heleny Modrzejewskiej (ur.12 października 1840 roku).

 

„Madame” jest portretem wyobrażonym Heleny Modrzejewskiej, aktorki, która w wieku 37 lat rozpoczyna wszystko od nowa w obcym kraju. Chcąc wystąpić na scenie amerykańskiej, Modrzejewska może liczyć tylko na siebie, musi pracować bez przerwy i wykazać się maksymalną determinacją. Co daje jej siłę? Jakie wydarzenia z przeszłości powodują, że pomimo ogromnej tęsknoty nie wróci już do życia zawodowego w Warszawie?

Postać największej polskiej aktorki ukazana jest poprzez jej relacje z mężem - Karolem Chłapowskim, z początkującym pisarzem - Henrykiem Sienkiewiczem oraz z Edwinem Boothem - najsłynniejszym aktorem amerykańskim.

 

http://www.modrzejewska.eu/

 

 

Premiera: 29.12.2009


Obsada:

Helena Modrzejewska:   Beata Malczewska
Henryk Sienkiewicz, Karol Chłapowski, Edwin Booth:   Maciej Słota

Recenzje:

Wacław Krupiński, "Madame Modjeska" , /Dziennik Polski nr 300/, 28.12.2009

Rozmowa z Ewą Lachnit, Beatą Malczewską i Maciejem Słotą o jutrzejszej prapremierzeJutro na krakowskiej Scenie Moliere odbędzie się prapremiera "Madame", spektaklu EWY LACHNIT, opowiadającego o Heleni[...]

...

Rozmowa z Ewą Lachnit, Beatą Malczewską i Maciejem Słotą o jutrzejszej prapremierze

Jutro na krakowskiej Scenie Moliere odbędzie się prapremiera "Madame", spektaklu EWY LACHNIT, opowiadającego o Helenie Modrzejewskiej. Z tej okazji autorkę oraz aktorów BEATĘ MALCZEWSKĄ i MACIEJA SŁOTĘ poprosiliśmy o rozmowę.

 

Życie tej aktorki to temat na niejedną sztukę; o czym opowiada "Madame"?

 

Ewa Lachnit: - O amerykańskim losie Modrzejewskiej. Zaczynam opowieść w Anaheim w Kalifornii, gdzie zatrzymała się wraz z mężem po przyjeździe z Polski i skąd pragnie wyrwać się do teatru w San Francisco. Całość zamyka się w czterech scenach; druga to spotkanie aktorki z Sienkiewiczem, tuż po debiucie Modrzejewskiej w California Theatre, kiedy losy tych dwojga zafascynowanych sobą ludzi zaczynają się rozchodzić; trzecia - z Edwinem Boothem, najsłynniejszym aktorem szekspirowskim tamtego czasu, z którym toczą gwiazdorski pojedynek w czasie wspólnego tournée; kończy sztukę pożegnanie Modrzejewskiej ze sceną amerykańską, tuż po jej benefisie w Metropolitan Opera House w Nowym Jorku, który notabene załatwił jej Paderewski.

 

Jak się gra tak wielką aktorkę?

 

Beata Malczewska: - Emocjonalnie, bo tak grała Modrzejewska, ją interesowały wielkie emocje, dlatego skupiała się na rolach szekspirowskich i tragicznych. A walczyła o to, by zaistnieć na amerykańskiej scenie z wielkim uporem, z niebywałą determinacją. To była kobieta, która nie potrafiła się poddać.

 

E.L.: - Miała wielkie problemy z nauką języka, do końca nie mówiła dobrze po angielsku, ale gdy wreszcie dopuścili ją na scenę, okazała się genialna, grą nadrabiała braki językowe. Jak napisał po latach, ale jeszcze za życia Modrzejewskiej, jeden z czołowych i zaprzyjaźnionych z nią krytyków, jej wymowa była taka, że nieraz ludzie niczego nie rozumieli. Zarazem Modrzejewska robiła na nich takie wrażenie, że byli nią zachwyceni...

 

Beata, potrafiłabyś z tak szaloną determinacją poświęcać wszystko dla sceny?

 

B.M.: - Nigdy w życiu. Mam dwoje dzieci, męża, nie wyobrażam sobie, by mieli być mniej ważni od sceny. Co nie oznacza, że Modrzejewska nie opiekowała się swą rodziną; zarobiła wszak półtora miliona dolarów, z czego wiele wydała na rodzinę, a resztę na tych, którym pomagała: Paderewskiego, Wyspiańskiego, Staffa, Konopnicką... Potem tę jej obsesję, by pomagać ludziom utalentowanym, przejął od niej Sienkiewicz.

 

Jeden z ważnych mężczyzn w jej życiu, jeden z trzech - obok męża - Karola Chłapowskiego i Edwina Bootha, którzy pojawią się na scenie. Łatwo się gra, Maćku, trzech zaślepionych tą sama kobietą...

 

Maciej Słota: - "Chłapciem" i Sienkiewiczem być trudno, ponieważ granie facetów zakochanych jest nieciekawe. Za to uwielbiam Bootha. On potrafi jej wygarnąć, że nie umie angielskiego, że ma słaby głos. I oczywiście też jest nią zachwycony.

 

Jak się gra w jednym spektaklu dwóch zakochanych w tej samej kobiecie mężczyzn?

 

M.S.: - Pomaga mi to, że jeden jest mężem, a zatem jest to inna miłość. Miłość małżeńska to codzienność, partnerstwo w rozwiązywaniu codziennych trudności, a Sienkiewicz, cóż - to niedziela, sama przyjemność. On potem tę swą niespełnioną miłość przelał na wszystkie Heleny, Baśki, Oleńki, a i na Ligię w "Quo vadis". Zresztą napisał o Modrzejewskiej dramat, w którym ona nie zagrała, bo pisany był samym uwielbieniem...

 

B.M.: - W scenie Modrzejewska - Sienkiewicz ona mówi wprost: pan wymyśla ideały, ja nie jestem ideałem, pan mnie wymyślił, stąd nasze życie nie może toczyć się obok siebie...

 

Kończący się rok, z okazji setnej rocznicy śmierci aktorki ogłoszony rokiem Modrzejewskiej, w teatrach przeszedł niezauważenie...

 

B.M.: - Cieszy nas, że zdążamy jeszcze w Roku Modrzejewskiej pokazując premierę specjalnie nowo napisanej przez Ewę sztuki; ostatnia bowiem o tej aktorce powstała ponad 20 lat temu - myślę o tekście Kazimierza Brauna.

 

E.L.: - Interesuję się raczej współczesnością, to moja pierwsza sztuka poświęcona postaci historycznej. Zajęłam się Modrzejewską na prośbę Beaty, początkowo nawet z pewnym oporem, ale gdy zaczęłam poznawać jej życie, odczytywać charakter z jej listów, okazało się, że jest to kobieta absolutnie współczesna, że wyprzedziła epokę o sto lat. Modrzejewska budowała swą karierę, stosując działania z zakresu marketingu czy public relations jakby wyjęte z naszego czasu. A zarazem potrafiła idealnie wpasować się w konwencje swej epoki. Niczego nie burzyła, tylko umiejętnie wykorzystała to, co było jej dostępne, by zbudować swój wizerunek i osiągnąć szczyt.

 

B.M.: - Modrzejewska mówi: "Dzisiaj sukces prawie wyłącznie zależy od pieniędzy i od reklamy, a nie od prawdziwych dokonań artystycznych".

 

E.L.: - To jest opowieść o kobiecie, która wie, czego chce i do czego dąży, a to pozwala jej pokonywać kolejne przeszkody.

 

M.S.: - Dzięki temu ta historia jest dramatem na wskroś współczesnym. Także w wymowie. Chłapowski mówi: "Dzisiaj, jak zareklamujesz psa sąsiadów, to też będzie gwiazdą". Scenę z Boothem pokazaliśmy na zakończenie wystawy poświęconej Modrzejewskiej w Muzeum Historycznym, a potem usłyszałem od paru kolegów, że nie spodziewali się, że można o Modrzejewskiej zrobić dramat tak współczesny...

 

Wyjaśnimy jeszcze tytuł: "Madame".

 

E.L.: - Modrzejewska była jedyną aktorką, do której zwracano się, tytułując ją "madame". Tak z szacunkiem pisano o niej nawet w recenzjach - zawsze "madame Modjeska".

 

M.S.: - Mieliśmy aktorkę światowego formatu, tym bardziej smutno, że tak mało się wydarzyło w poświęconym jej roku.

 

Rozmawiał: Wacław Krupiński

 

 

Sara Grandys, "M jak Madame, M jak Modrzejewska", /Kraków Culture Press/, 29.12.2009

Spektakl „Madame” wystawiany na Scenie Moliere to oparta na faktach opowieść o losach kobiety, która w swoim życiu niejednokrotnie musiała udowodnić jak bardzo jest silna. Nie znając wcześniej życiory[...]

...

Spektakl „Madame” wystawiany na Scenie Moliere to oparta na faktach opowieść o losach kobiety, która w swoim życiu niejednokrotnie musiała udowodnić jak bardzo jest silna.

 

Nie znając wcześniej życiorysu Heleny Modrzejewskiej, co więcej, celowo nie dowiadując się niczego na jej temat, zakosztowałam smaku marzeń i celów, jakie sobie wyznaczyła, by osiągnąć to co w życiu najważniejsze – by dotknąć gwiazd. Rozpoczynający sztukę monolog wprowadza w zamierzenia i w sytuację, z jakiej próbowała się uwolnić bohaterka, by dokonać aktu samorealizacji. Postać ta, doskonale zagrana przez Beatę Malczewską, ukazała to, co było w niej najważniejsze – jej emocje i wrażliwość. Jej marzycielstwo, wytrwałość w dążeniu do celu, a także pasję, która podobno jest w życiu najważniejsza. Postacie Sienkiewicza, Edwina Bootha oraz Karola Chłapowskiego (męża Heleny Modrzejewskiej) zagrał ten sam aktor – Maciej Słota.

 

Widzowie spektaklu, ani przez chwilę nie mają szansy na powrót do rzeczywistości i spraw codziennych, bowiem historia tej niezwykłej kobiety porywa całkowicie – cal po calu. Doskonałe kreacje aktorskie, ogólny klimat przedstawienia i scenariusz stworzony przez Ewę Lachnit, krakowską dramatopisarkę i reżyserkę, nagradzaną w konkursach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Teatru Telewizji oraz Centrum Myśli Jana Pawła II, pozwalają na chwilę stać się Modrzejewską. Spojrzeć na życie jej oczami i spróbować wyobrazić sobie, czego tak naprawdę się od niego oczekuje. Bo przecież idąc do teatru tego właśnie chcemy. Zasiadając w wygodnym fotelu mamy nadzieję, że ktoś pozwoli nam spojrzeć na świat czyimiś oczami. Na tym to polega i to chciała osiągnąć Modrzejewska w teatrze.

 

 

 

Joanna Weryńska, "O Helenie Modrzejewskiej na krakowskiej scenie", /Polska Gazeta Krakowska nr 302/28.12/, 30.12.2009

O Helenie Modrzejewskiej na krakowskiej scenie- Wyprzedziła swoją epokę sposobem grania. Uparła się, że będzie grała Szekspira. I grała nie tylko dla elit, ale i dla dla kowbojów czy Indian. Kupiła wa[...]

...

O Helenie Modrzejewskiej na krakowskiej scenie

- Wyprzedziła swoją epokę sposobem grania. Uparła się, że będzie grała Szekspira. I grała nie tylko dla elit, ale i dla dla kowbojów czy Indian. Kupiła wagon i jeździła z tym Szekspirem po całych Stanach. Dzięki temu zarobiła ponad półtora miliona dolarów - o Helenie Modrzejewskiej opowiadały przed premierą "Madame" Ewa Lachnit i Beata Malczewska.

 

Joanna Weryńska: - Postanowiły Panie wspólnie stworzyć sceniczny portret Heleny Modrzejewskiej, pomnikowej postaci polskiej sceny teatralnej. Jak do tego doszło?

 

E.L.: - Któregoś dnia przyszła do mnie Beata Malczewska i zaproponowała, żebym napisała sztukę o Helenie Modrzejewskiej. Odniosłam się do tego sceptycznie. Jednak lektura licznych tekstów, zwłaszcza korespondencji Modrzejewskiej, sprawiła, że zafascynowałam się tą kobietą. Można powiedzieć, że Modrzejewską poznałam dzięki Malczewskiej.

 

B.M.: - Co nie znaczy, że była ona moim aktorskim autorytetem. Przeciwnie. Nie interesowało mnie, "że wielką aktorką była", do momentu gdy półtora roku temu w Starym Teatrze poproszono mnie o zrobienie krótkiego programu o niej na podstawie jej listów. Otworzyły mi one oczy na wiele spraw. Wszystko, co wiemy o Modrzejewskiej, pochodzi z jej pamiętników. Tyle że sama je przed śmiercią ocenzurowała. Nie ma w nich też nic o 28 latach, które spędziła praktycznie w pociągu. 28 razy przejechała w tym czasie wzdłuż i wszerz Stany Zjednoczone. I niech mi nikt nie mówi, że to jest dla słabych ludzi. Właśnie ta jej wielka siła tak mnie zafascynowała. Zaskoczyło mnie też, że na sali Starego Teatru, gdzie przedstawiłam swój program w związku ze 100-leciem jej śmierci, był prawdziwy tłok. Zapytano mnie, czy nie zechciałabym wziąć udziału w spektaklu jej poświęconym. Zgodziłam się. Zorganizowany został konkurs na scenariusz. Do tego zadania z niezwykłą powagą podeszła Ewa Lachnit. Stworzyła bardzo prawdopodobny jej portret, który od razu mi się spodobał. I oto jesteśmy w przededniu premiery.

 

- Przedstawiają Panie Modrzejewską poprzez jej relacje z mężczyznami. Dlaczego?

 

E.L.: - Ponieważ byli w jej życiu istotni. Zresztą proszę pamiętać, że wiek XIX to świat mężczyzn. Z nich najważniejszy dla aktorki był mąż, Karol Chłapowski.

 

B.M.: - Był człowiekim, który całkowicie się dla niej poświęcił. Kolejnym ważnym mężczyzną w jej życiu był Henryk Sienkiewicz. Kochał się w niej przez wiele lat. Przy okazji zrobił jej w Polsce "Listami z Ameryki" najlepszą reklamę, jaką można było zrobić w tamtych czasach.

 

- Dlaczego nie byli ze sobą?

 

B.M.: - Każde chciało zrobić karierę i tu tkwi najprawdopodobniejszy powód ich rozstania. Ale nawet po nim Sienkiewicz cały czas do niej pisał i kochał ją. Helena Modrzejewska jest pierwowzorem wszystkich stworzonych przez niego postaci kobiecych.

 

- To prawda, że początkowo w USA mieszkali razem?

 

B.M.: - Tak. Na farmie w Kalifornii. Ona z mężem, a on w stodole z resztą emigrantów.

 

A skąd w spektaklu wziął się legendarny amerykański aktor Edwin Booth?

 

B.M.: - Menedżerowie tych dwojga aktorów doprowadzili do ich wspólnego tournee po USA. To był prawdziwy aktorski pojedynek dwóch gwiazd. Modrzejewska w tym pojedynku zwyciężyła. Dlaczego wybrały Panie akurat okres, który Modrzejewska spędziła w USA? B.M. Bo to okres w jej aktorskim życiu najbogatszy. No i interesowało nas, jakim cudem Modrzejewska zrobiła karierę w Ameryce nie umiejąc mówić po angielsku.

 

- Jak jej się to udało?

 

B.M.: - Ona wyprzedziła swoją epokę sposobem grania. Uparła się, że będzie grała Szekspira. I grała nie tylko dla elit, ale i dla dla kowbojów czy Indian. Kupiła wagon i jeździła z tym Szekspirem po całych Stanach. Dzięki temu zarobiła ponad półtora miliona dolarów. Ufundowała z nich wiele stypendiów, np. Ignacemu Paderewskiemu. A dlaczego właściwie Modrzejewska wyjechała z Polski?

 

B.M.: - Opuściła kraj, nie mogąc znieść intryg środowiska. Wyjechała z Warszawy w atmosferze skandalu, gdy nakręcono serial "Aktorka". Ona i jej mąż zostali w nim ośmieszeni. Wybrała Amerykę, bo Londyn - ojczyzna Szekspira - ze względu na nieznajomość języka był dla niej nieosiągalny. Do śmierci nie mówiła dobrze po angielsku, a jednak cieszyła się w USA większym powodzeniem niż Sarah Bernhardt. Była gwiazdą. Nie mówiono o niej inaczej niż "Madame".

 

Prof. dr hab. Emil Orzechowski, "Dziwny jest ten świat. Polski świat", //, 14.04.2010

Kilka refleksji po wystawieniu sztuki Ewy Lachnit „Madame” na Scenie Moliere w Krakowie, przy ulicy Szewskiej.  Występują: Madame (Helena Modrzejewska) - Beata Malczewska Karol/Sienkiewicz/Booth (Ka[...]

...

Kilka refleksji po wystawieniu sztuki Ewy Lachnit „Madame” na Scenie Moliere w Krakowie, przy ulicy Szewskiej.

 

Występują: Madame (Helena Modrzejewska) - Beata Malczewska Karol/Sienkiewicz/Booth (Karol Chłapowski/Henryk Sienkiewicz/Edwin Booth) – Maciej Słota

 

Dla Heleny Modrzejewskiej i Karola Chłapowskiego jest to powrót na ulicę Szewską, przy której mieszkali w roku 1868, roku ich ślubu w akademickim kościele św. Anny. Ślubu dosyć pospiesznie zaaranżowanego, jakby li tylko dla dopełnienia formalności legitymizujących stan faktyczny. Ślubu, który jednak diametralnie odmieniał bieg życia aktorki. Nieślubna córka Bendowej, sama matka dwojga nieślubnych dzieci, do niedawna aktorka galicyjskich scen prowincjonalnych, od trzech lat coraz lepiej zapowiadająca się aktorka odnowionej sceny krakowskiej - podjęła nową, tym razem nie sceniczną, a życiową rolę. Zostając żoną Karola Chłapowskiego wchodziła w rodzinę, która od pokoleń współtworzyła krąg wielkiej polskiej narodowej tradycji. Była to pozycja Madame, nieprawnie przez Amerykanów podnoszona do tytułu Countess. Madame ani jej mąż nie protestowali, bo nie było to ku ich próżnej własnej chwale, lecz ku chwale nieistniejącej przecież Polski.

 

Modrzejewska złamała wiele tabu, m.in. tradycję odejścia ze sceny aktorki wychodzącej za mąż za gentelmana z wyższych sfer. Osiągając społeczną pozycję Madame, podjęła decyzję o jej wykorzystaniu dla spożytkowania w pełni własnego, przyrodzonego jej, talentu aktorskiego. Różne mogły być motywacje i konsekwencje podobnego kroku: pieniądze, sława...

 

Wystawiona dzięki uporowi twórców - autorce i reżyserce Lachnit, aktorom Malczewskiej i Słocie – sztuka wybiega daleko w przyszłość - pokazuje Modrzejewską w chwili przemiany w Madame Modjeską Countess Bozenta, gdy mrzonka o artystycznej farmie w Anaheim nie daje się utrzymać, gdy w San Francisco w trudem wywalczony debiut okazuje się wielkim sukcesem. W konsekwencji polska aktorka zajmuje miejsce gwiazdy scen amerykańskich, zaś kulminacją kariery jest jej sezon z "kultowym" wykonawcą ról szekspirowskich - Edwinem Boothem, jednym z najinteligentniejszych aktorów nowego świata. Dłuższa scena dialogowa między nimi dobrze oddaje realia czasu, odmienność aktorstwa i wykreowanego w Ameryce wizerunku Madame, zasadniczo różnego od np. jej głównej rywalki Sary Bernhard. Dialog oscyluje pomiędzy sprawami serio, a nieomal błazeńskimi, wykreowanymi przez pismaków insynuacjami o romansie Heleny i Edwina. Jest wszelako w ich rozmowie jeszcze jeden wątek - bodaj najważniejszy. Motywacji, jakimi kierowała się Modrzejewska podejmując teoretycznie niewykonalne wyzwanie - grania Szekspira po angielsku dla anglojęzycznej publiczności. I tu pojawia się problem jej polskości, co Booth próbuje zrozumieć, choć przychodzi mu to z trudem nie mniejszym niż dzisiejszym Amerykanom. Całość kończy się w ukochanym kanionie i domu kalifornijskim - w Ardenie, który trzeba sprzedać. To też okazja do życiowych podsumowań - tym razem w rozmowie Heleny i Karola.

 

Nie mnie oceniać wartość dramaturgiczną tekstu Lachnit, wykonanie aktorskie bardzo trudnych do zagrania ról, ale jedno trzeba stanowczo stwierdzić: jest to propozycja poważna, rzecz o tym, co jest "do myślenia". Ponadto propozycja rozważna, oparta na poważnych studiach i próbie uczciwego zrozumienia osobowości bohaterów. Nie rzuca Lachnit Heleny w objęcia Henryka (Sienkiewicza, oczywiście) jak Susan Sontag w powieści „W Ameryce”, nie epatuje wydarzeniami z młodości durnej i chmurnej (Zimajer nie pojawia się ani razu). Sztuka tak napisana spełnia wszelkie warunki, by zadowolić francuskiego autora, Yannicka Haenela, powtarzającego pytanie Paula Celana "Kto świadczy za świadka?" i odpowiadającego na nie tak oto: "świadczy literatura, fikcja, powieść i ci, którzy zaczynają pisać na te trudne tematy. Jestem przekonany, że to nie praca historyka, ale literatura pozwala naprawdę poznać człowieka" [Polityka 2010, nr 6].

 

„Madame” kończy się tam, gdzie zaczyna się inna sztuka o Modrzejewskiej - Kazimierza Brauna; stosunkowo dobrze znana, bo przez lata grana w USA, Kanadzie, Polsce... przez Marię Nowotarską; sztuka oparta na retrospekcji. Jest to wręcz zdumiewające, że Modrzejewskiej poświęcono bodaj około 20 sztuk teatralnych, kilka słuchowisk radiowych, film telewizyjny w Polsce i dokumentalny w Ameryce, a zapowiadane są dalsze, m.in. pełnometrażowy film animowany. Jest także charakterystyczne i to, że żaden z tych dramatów nie doczekał się zainteresowania krytyków, a przedstawienia na nich oparte nieomal nie miały recenzji, zaś grane były w większości jako imprezy prywatne; a sceny teatralne im. Modrzejewskiej dostępne były i są dla Modrzejewskiej tylko okazjonalnie i to jedynie na robocze prezentacje prac artystycznie niedokończonych.

 

W zasadzie nie może to dziwić, skoro najwybitniejsza z Polek, osobowość, która fascynowała autora „Quo Vadis”, inspirowała Witkiewicza i Chełmońskiego, a także św. brata Alberta czy Karola Wojtyłę, która umożliwiła światową karierę Paderewskiego, która czyniła wielkie dzieła charytatywne, która - jak nikt inny z Polaków - promowała Polskę i polskość w świecie, za co zresztą zapłaciła zakazem wstępu na tereny rosyjskie (do dziś nieuchylonym), a nagrodzona została przez Amerykanów wieloma wierszami ku jej i „jej” Polski chwale, skoro taka postać nie zasłużyła sobie na to, by - na wniosek Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego - Sejm, czy Senat ustanowił w stulecie śmierci (2009) rok jej imienia. Widać nie była godna. A że miała swój wkład w budowę teatru miejskiego, pomnika Mickiewicza, tworzenia Muzeum Narodowego? - cóż stąd. To było dawno, dawno temu. A może jednak wcale nie tak dawno?...

 
Adres: pl. Św. Ducha 1, 31-023 Kraków centrala: 12 424 45 00, 12 424 45 11, 12 424 45 44 e-mail:
Uwaga: ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej informacji o celu ich używania i zmianie ustawień przeglądarki znajdziesz tutaj. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Czym są pliki "cookie" - „ciasteczka”?


Poprzez pliki „ciasteczka” należy rozumieć dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, przechowywane w urządzeniach końcowych użytkowników przeznaczone do korzystania ze stron internetowych. Pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie użytkownika i odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowaną do jego indywidualnych preferencji. „Ciasteczka” zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Pliki cookies, wykorzystywane są w celu: tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych dostosowanie zawartości i wyglądu strony do preferencji użytkownika

Używane ciasteczka na naszej stronie


  1. PHPSESSID - identyfikator sesji użytkownika
  2. PersistentQueueNumber,manageableQueueCookie0,goodsport – przechowuje kolejkę zdjęć
  3. offerclient - sesja klienta
  4. CMS_DEBUG – debugowanie strony
  5. jsltTestCookie – testowe ciasteczko
  6. CookieInfo - informacja o wyświetleniu powiadomienia dotyczącego użycia przez stronę plików cookies
  7. __utmaa, __utmab, __utmac, __utmaz - używane są przez usługę Google Analytics która pozwala na generowanie statystyk strony www
  8. ADMS_ID, storeregion, mbox, georouting_presented, BANNER_TYPE, s_pers, s_vi - adobe.com
  9. x-src, datr - używane przez facebook.com

Zmiana ustawień ciasteczek (cookies) w przeglądarkach:


- Opera
- Firefox
- Internet Explorer
- Chrome
- Safari

Wyłączenie akceptacji ciasteczek znacznie ogranicza funkcjonalność większości podstron witryny.